Dostał dziesięć lat, a i tak odsiedzi połowę – grzmi z telewizora. Standardowy komentarz publiczności, gdy Sąd skazuje na mniej niż by się chciało. Osoby odbywające karę pozbawienia wolności faktycznie odliczają czas do tej magicznej zapadki w postaci daty odbycia połowy wyroku, a gdy moment ten nadejdzie, nie ustają w przekonywaniu Sądu, że proces resocjalizacji zakończył się sukcesem. Zacieramy więc przemarzłe na spacerniaku rączki i ruszamy do dzieła.

Kto może wnosić o warunkowe przedterminowe zwolnienie z odbycia reszty kary?

Skazany, którego postawa, właściwości i warunki osobiste, okoliczności popełnienia przestępstwa oraz zachowanie po jego popełnieniu i w czasie odbywania kary uzasadniają przekonanie, że skazany po zwolnieniu będzie przestrzegał porządku prawnego, w szczególności nie popełni ponownie przestępstwa. Czyta człowiek przepis i pod koniec nie pamięta już początku. Co poradzić. Brzmi modelowo. I bardzo subiektywnie. Słusznie, bo choć Kodeks karny zakreśla pewne ramy, to system i tak działa jak solidne sito. Komu uda się prześlizgnąć? Tym, którzy wtopili incydentalnie, ale udało im się nadrobić. W praktyce skazany winien być więc jak najczęściej nagradzany regulaminowo. Jeśli podczas badania z biegłym psychologiem skazanemu wymsknie się przypadkiem, że czynu nie popełnił, a w ogóle to niczego nie żałuje i został perfidnie wrobiony, kolejny wniosek będzie już składał o innej porze roku. Podobnie, gdy upiera się, że problem alkoholowy go nie dotyczy, choć po zakończeniu przez niego przepustki, rodzina przez rok wietrzy mieszkanie. Co więc robić? Jak żyć? Przede wszystkim przyznać się do błędu. I żałować, ach, jak żałować! Sędziowie penitencjarni nie dadzą się zwieść słodkim słówkom. Sąd musi więc widzieć czyny. Terapia alkoholowa zakończona sukcesem? Brawo. Zaangażowanie w życie kulturalne jednostki penitencjarnej? Jeszcze lepiej. Pojednanie z pokrzywdzonym i zadośćuczynienie krzywdzie? Bingo.

Do wystąpienia z wnioskiem uprawniony jest nie tylko skazany czy jego obrońca. W praktyce zdarza się, że wniosek składa dyrektor tego zakładu karnego, w którym skazany odbywa orzeczoną karę. Mogłoby się wydawać, że w takim przypadku skazany może już pakować torebusię i odliczać dni do wolności. Sam zakład karny nie życzy sobie przecież widzieć go już w swoich progach! Nic bardziej mylnego. Niezależnie od tego, który z podmiotów inicjuje postępowanie, procedura pozostaje ta sama. Decydent również, a tym samym choćby sam dyrektor zakładu karnego ręczył za zresocjalizowanie skazanego głową, Sąd, mając na względzie głównie charakter popełnionego czynu, może warunkowego zwolnienia odmówić.

Kiedy można złożyć kolejny wniosek o warunkowe przedterminowe zwolnienie?

Jedyna słuszna odpowiedź to: kiedy skazany spełni przesłanki wskazane w ustawie. A co, jeśli skazany czuje, że już je spełnił, lecz Sąd zdaje się tego nie widzieć? Przepisy Kodeksu karnego wykonawczego precyzują, ile czasu musi upłynąć, by Sąd ponownie pochylił się nad tą sprawą. W zależności od tego, ile wynosi orzeczona kara, Sąd daje skazanemu minimum 3 bądź 6 miesięcy na przemyślenie raz jeszcze swojego zachowania. Tudzież przedyskutowanie sprawy z obrońcą.