Po co komu Sąd Najwyższy, czyli czym zajmuje się banda kolesi.

W największych miastach Polski przynajmniej kilka razy w tygodniu ludzie wznoszą do góry świeczki, protestując w obronie Sądu Najwyższego. Z drugiej strony, wśród tych, którzy zostają w domach albo przechodzą obojętnie obok skandujących tłumów/grupek (zależy, która telewizja transmituje akurat Łańcuch Światła) słychać zaś pytania, po co nam Sąd Najwyższy, skoro i tak nie ma on wpływu na nasze życie. A skoro nie ma, to o co to całe halo? No właśnie, czy naprawdę nie ma? I po co nam wszystkim ten Sąd?

Czytaj wpis

Ważniejsze niż sukienka, czyli o jakich kwestiach prawnych warto pomyśleć przed ślubem?

Nie ma co ukrywać, że w ferworze przygotowań ślubnych, przymierzania kiecki, butów i welonu, wybierania kwiatów i kłótni o to, kogo nie zaprosić, kogo z kim posadzić i dlaczego właściwie mamusia się wtrąca, skoro mamusia już miała swój ślub, ostatnią rzeczą, o jakiej myślą nupturienci są kwestie prawne. To niedobrze, bo o pewną kategorię spraw warto zadbać zanim wybrzmi marsz Mendelssohna. Co, poza kolorem koronki, powinno zajmować główkę panny młodej oraz nad czym, poza planami na kawalerski, powinien pochylić się piękny kawaler?

Czytaj wpis

Słodka zemsta z zaświatów, czyli jak napisać skuteczny testament.

Jak ukarać wnusię za ożenek z ateistą? Kto przygarnie kłaczącego kota? Czy można wydziedziczyć żonę za posłanie kochance muffin ze strychniną? Na te i wiele innych codziennych ważnych pytań odpowiada Kodeks cywilny w tytule poświęconym rozrządzeniom na wypadek śmierci. Ale zacznijmy od podstaw.

Czytaj wpis

Wielkopolscy Adwokaci Społecznie

Z przyjemnością informuję, że wraz z Koleżankami i Kolegami stworzyliśmy Zespół ds. Inicjatyw Społecznych przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Poznaniu, na którego Fanpage zapraszamy. W najbliższym czasie część z nas poprowadzi zajęcia z uczniami liceów w ramach Tygodnia Konstytucyjnego, o którym więcej dowiecie się tutaj.

Czytaj wpis

Prawa i obowiązki świadka, czyli czego dowiesz się o sobie podczas przesłuchania teściowej.

Nie wiedziałaś, że nie potrafisz gotować i że pięć lat temu podczas kinderbalu pierworodnego ciotka Klementyna znalazła w torcie włos? Oraz że Mareczek odkąd cię poślubił, nigdy nie miał porządnie wyprasowanej koszuli? A także, że zamiast przemieszczać się niczym afrykańska żona z kuchni do pokoju z dzbanem browca na głowie, śmiesz zmuszać męża, by drucianą szczotką zdrapywał beszamel z nieumytych garów? Pierwsze słyszysz? To świetnie! Wszystkich tych rzeczy dowiesz się podczas przesłuchania teściowej.

Czytaj wpis

Ja! Ja powiem!, czyli gdzie usiąść, w co się ubrać oraz jak zachować się w Sądzie.

Każda rozprawa sądowa to dla większości klientów ogromny stres sponsorowany przez Nervosol, Relanium oraz zielnik polski. Brak snu, kołatanie serca, spocone rączki, bladość powłok i trzęsawka nóżek. Warto więc oswoić się z tą sytuacją i zawczasu przyswoić kilka podstawowych zasad.

Czytaj wpis

Niechciany mąż zamiast naszyjnika z muszelek, czyli polskie prawo kontra egipskie rozwody.

Zachody słońca, drineczki z palemką, upały i kilometrowe spacery po plaży. A także on, śniady, długorzęsy i patrzący tak, jak gdybyś była królową tego świata. Maś takie piękne oci, ci zostaniesz moją zioną? Wracasz zatem do Polski, robiąc miejsce w szafie na sukmany egipskiego męża. Jeśli miałaś szczęście, dalej żyjecie długo i szczęśliwie, lecz jeśli niekoniecznie – mąż rzuca się w wir eksploracji porównawczych innych Atrakcji Europy, po czym przysyła jedną z nich po niezabraną dotąd resztę swoich barwnych fatałaszków. Słuch po nim ginie, lecz pewnego dnia znajdujesz w skrzynce list parzący łapy niczym afrykański piasek. A w nim, trzykrotne oświadczenie męża – rozwodzę się z tobą, rozwodzę się z tobą, rozwodzę się z tobą, złożone przed notariuszem i w obecności dwóch świadków. Pstryk, i w świetle prawa egipskiego małżonek właśnie wrócił na rynek wolnych i szczęśliwych. Dobra wiadomość jest taka, że były nie stanie już raczej za dekadę w progu, mówiąc po arabsku coś, co brzmi jak kochanie, wróciłem. Zła, że pomimo błogosławieństwa samego Allaha, w lustrze polskiego prawa wciąż jeszcze odbijasz się jako żona.

Czytaj wpis

Żegnaj szkoło (tym razem na zawsze), czyli zwolnienie z powodu reformy oświaty.

Najnowsza reforma oświaty, w wyniku której pierwszego września sześciolatki nie wystartują z bloków objuczone książkami niczym młode dromadery, nie tylko odroczyła wysyp koników-garbusków, ale przede wszystkim pozbawiła wielu nauczycieli nauczania początkowego corocznej możliwości sztachania się świeżym wydaniem elementarza. Wycofanie obowiązku szkolnego od szóstego roku życia sprawiło, że dla nauczycieli klas wczesnoszkolnych, zwłaszcza z terenów wiejskich, zabrakło podopiecznych, a tym samym, zaistniała potrzeba redukcji etatów. Wszyscy, którzy twierdzą, że nauczenie dziecka trzymania długopisu i nabazgrania nim, że Ala ma kota, to pestka (lecz dziwnym trafem nie udało im się nauczyć swojego własnego męża, w jaki sposób poprawnie trzymać nóż i widelec przy okazji niedzielnego schabowego), mogą wznieść toast za dobrą zmianę. Ci, którym z zawiści skakało ciśnienie, gdy rozwodzili się nad długością belferskich wakacji (za nasze odpoczywają! za nasze! popracowałyby, leniwe kmioty!), tym bardziej.

Czytaj wpis

U szefa na dywaniku, czyli jak odwołać się od kary nałożonej przez pracodawcę.

Mówi się, że najgorsze słowa, jakie można usłyszeć to musimy porozmawiać. Nieprawda. Najgorsze słowa, jakie można usłyszeć, to czy mogę panią/pana prosić do siebie, wypowiedziane przez szefa. W trybie pozornie pytającym. Podnosimy się ciężko zza biurka, luzujemy zbyt ciasno zawiązany krawat, uciszamy syreny alarmowe w głowie i stopujemy oszalałe serce. Dziesięć wdechów i wydechów, szybka modlitwa do świętej Rity i azymut na gabinet bossa. A tam, niczym wielkanocne jajko na podekscytowane dziecko, czeka na nas niechciana niespodzianka.

Czytaj wpis

Kto miał pecha tej wiosny, czyli sądowe ustalenie ojcostwa.

Jak pisała Maria Pawlikowska-Jasnorzewska: ślepa jestem. Oślepiona majem. Nic nie wiem prócz, że pachną bzy. I ustami tylko poznaję, żeś ty nie ty… Wszystko fajnie, drogie panie, ale przydałoby się jednak odróżniać ich jeszcze po jakichś znakach szczególnych. Ulubiona drużyna piłkarska, charakterystyczny tik nerwowy, stopień nasilenia podagry, nie wiem, cokolwiek. Wyobraźnia ustawodawcy nie sięga bowiem tak daleko, żeby po drugiej stronie ławy sądowej w jednym procesie posadzić kilku potencjalnych tatusiów naraz, zakręcić kołem fortuny z kodami DNA i wylosować straceńca. Choć same przyznacie, że byłoby ciekawie. Jak zatem wygląda proces i jak się za to zabrać, gdy jesteś dziewczyną? Oraz co zrobić, gdy pani, z którą niekoniecznie obcowałbyś nawet po cysternie wódki, oświadcza ci, że oto ten grubawy malec, przejął twój nos i wszystkie najgorsze cechy?

Czytaj wpis

Page 1 of 3

Kancelaria Adwokacka © 2015 Patrycja Bartoszewicz - Adwokat Poznań