Mówi się, że najgorsze słowa, jakie można usłyszeć to musimy porozmawiać. Nieprawda. Najgorsze słowa, jakie można usłyszeć, to czy mogę panią/pana prosić do siebie, wypowiedziane przez szefa. W trybie pozornie pytającym. Podnosimy się ciężko zza biurka, luzujemy zbyt ciasno zawiązany krawat, uciszamy syreny alarmowe w głowie i stopujemy oszalałe serce. Dziesięć wdechów i wydechów, szybka modlitwa do świętej Rity i azymut na gabinet bossa. A tam, niczym wielkanocne jajko na podekscytowane dziecko, czeka na nas niechciana niespodzianka.

Czytaj wpis