Postępowanie sądowe, niezależnie od tego, w czym rzeźbimy, jest skomplikowane. Nic więc dziwnego, że wiele osób korzysta z pomocy profesjonalistów, skoro sam fakt otrzymania korespondencji sądowej (odbieranej w warzywniaku czy pobliskim punkcie Lotto) powoduje palpitacje serca. Nic tak nie mrozi krwi w żyłach jak list miłosny z Sądu czy skarbówki. W kopercie – obok zawiadomień, wezwań czy zobowiązań – także pouczenia w formie wyliczanki przepisów kodeksowych. Teoretycznie więc, Sąd spełnia swój obowiązek, gdyż zainteresowany otrzymuje garść informacji praktycznych, w praktyce niestety są one dla niego zrozumiałe mniej więcej tak, jak dla natchnionego poety, wzór na ciąg geometryczny. Co zatem zrobić, gdy dowiadujemy się, że Sąd czegoś od nas chce, ale nie do końca wiemy, dlaczego, a finanse nie pozwalają nam na udanie się do kancelarii?
Pomoc prawna z urzędu.
Pomoc prawna z urzędu. Hasło znienawidzone przez większość prawników, gdyż w praktyce oznacza ono zazwyczaj dużo pracy za głodowe stawki. Błędem jest jednak utożsamianie adwokatów działających z urzędu z nieczułymi na krzywdę ludzką harpiami, które traktują takich klientów jak obywateli gorszej kategorii. Pomoc prawna z urzędu nierzadko stanowi furtkę dla osób, których nie stać na zlecenie prowadzenia sprawy, a które nie poradzą sobie z nią samodzielnie, z jednoczesnym uwzględnieniem interesu finansowego pełnomocnika, który, chcąc pomóc, czyni to na koszt państwa. Przerzucenie finansowania pomocy na państwo nie jest jednak możliwe w każdym przypadku. Przesłanki wyznaczenia adwokata z urzędu różnią się w zależności od rodzaju postępowania. Tak też, adwokat może zostać ustanowiony wówczas, gdy strona wykaże, że nie jest w stanie ponieść kosztów pomocy prawnej bez uszczerbku dla niezbędnego utrzymania siebie i rodziny, wtedy, gdy jego udział w postępowaniu jest obligatoryjny lub potrzebny, a strona nie dokonała wyboru, kto będzie trzymać z nią sztamę na czas trwania procesu czy wtedy, gdy po prostu ma taki kaprys (np. pokrzywdzony w procesie karnym). W każdym z tych przypadków należy jednak liczyć się z tym, że w razie przegrania sprawy, będzie trzeba jednak sięgnąć do kieszeni celem zadośćuczynienia kosztom. Z przepisów wynika więc jasny komunikat: drogi obywatelu, fundniemy ci kilka spotkań z adwokatem w formie randki w ciemno (strona może co prawda zasugerować adwokata, którego chciałaby dostać ,,z przydziału”, ale ostateczną decyzję i tak podejmuje Sąd), lecz musisz liczyć się z tym, że w razie swojej porażki, związek ten sfinansujesz sam. Warto zatem już na początku drogi zastanowić się nad tym, czy udział adwokata na pewno jest konieczny lub postawić na kogoś, kogo wybierzemy sami.
