Ślub był wystawny i tak piękny, że płakała nawet twoja teściowa (choć do dzisiaj nie wiesz, czy to z radości czy z żalu). Ledwo powiedzieliście sobie biorę, przyszła kolej na plecenie romantycznego gniazdka z gałęzi wzajemnego zaufania, bujnych traw miłości i solidnej pulpy kredytu bankowego. Kredyt zaciągnęliście co prawda na dwadzieścia lat, ale czymże te parę lat w obliczu deklaracji uczucia do grobowej deski? Coś jednak nie wyszło, coś poszło nie tak. Wychodzicie z sądu z wyrokiem rozwodowym i wtem okazuje się, że wyrok ten nie znaczy dla wierzyciela hipotecznego zupełnie nic.

Kogo obciąża kredyt mieszkaniowy po rozwodzie?

Niestety nie tylko tego byłego małżonka, który po dziś dzień sypia w Waszej wspólnej sypialni, podczas gdy Ty walczysz z kotem o miejsce na kanapie w mieszkaniu własnej matki. Z punktu widzenia wierzyciela hipotecznego, orzeczenie rozwodu i faktycznie zamieszkiwanie w lokalu wyłącznie jednego małżonka nie pociąga za sobą automatycznego zwolnienia z długu drugiego dłużnika. Co więcej, prawne dokonanie podziału majątku najczęściej skutkuje tylko na gruncie prawa rzeczowego, tzn. ustala, który z byłych małżonków posiada prawo wyłącznego rozporządzania nieruchomością, lecz nie modyfikuje warunków umowy kredytowej. Oznacza to, iż mimo że spakowałeś już kartonik ze swoimi rzeczami, posłałeś przeciągłe, pełne bólu spojrzenie w kierunku opuszczanego lokalu i dwukrotnie raczyłeś się z sąsiadem rozchodniaczkiem, wciąż masz te same obowiązki wobec banku. W konsekwencji więc, bank może zapukać do Twoich drzwi (a właściwie do drzwi twojej rodzicielki), żądając spłaty zaległych rat w tym samym momencie, w którym po skutecznej aneksji kanapy akurat tłumaczysz mruczkowi, że to Ty byłeś pod sercem mamusi pierwszy i ma przyjąć porażkę z kocią godnością, nie myląc w ramach zemsty twoich pantofli z kuwetą. Aby umowny albo sądowy podział majątku rodził skutki także wobec banku, konieczne jest włączenie go w negocjacje działowe i uzyskanie zgody na przejęcie kredytu do wyłącznej spłaty przez jednego z małżonków, względnie takie sformułowanie postanowień umowy czy orzeczenia sądu, aby to drugi małżonek zagwarantował bezpieczeństwo finansowe byłemu partnerowi.

Jak podzielić kredyt hipoteczny po rozwodzie?

Obowiązek dzielenia kredytu nie istnieje, jednak byli małżonkowie najczęściej są w stanie poświęcić wiele, aby ostatecznie przeciąć uwierające pędy łączącej ich historii kredytowej. Zaczyna się więc od indywidualnego badania zdolności kredytowej, a gdy tej wystarczy co najwyżej na zakup piwnicy, do gry wchodzi konieczność poszukiwania nowych możliwości. Szukanie wsparcia finansowego w rodzinie, ustanawianie zabezpieczeń na innych wartościowych składnikach majątku osobistego, łamanie karków z prawnikiem nad kreatywną wykładnią postanowień umowy, aż w końcu uzyskanie promesy bankowej, która w dzisiejszych czasach ma moc listu od świętego Mikołaja, to standardowe kroki we wspinaczce do finansowej niezależności. Gdy to jednak zawodzi, warto udać się do kogoś, dla kogo negocjacje z bankami to chleb powszedni. Ale o tym opowie Wam już Natalia Panocha-Raczkiewicz z Rozwodu w 3D.