Jak pisała Maria Pawlikowska-Jasnorzewska: ślepa jestem. Oślepiona majem. Nic nie wiem prócz, że pachną bzy. I ustami tylko poznaję, żeś ty nie ty… Wszystko fajnie, drogie panie, ale przydałoby się jednak odróżniać ich jeszcze po jakichś znakach szczególnych. Ulubiona drużyna piłkarska, charakterystyczny tik nerwowy, stopień nasilenia podagry, nie wiem, cokolwiek. Wyobraźnia ustawodawcy nie sięga bowiem tak daleko, żeby po drugiej stronie ławy sądowej w jednym procesie posadzić kilku potencjalnych tatusiów naraz, zakręcić kołem fortuny z kodami DNA i wylosować straceńca. Choć same przyznacie, że byłoby ciekawie. Jak zatem wygląda proces i jak się za to zabrać, gdy jesteś dziewczyną? Oraz co zrobić, gdy pani, z którą niekoniecznie obcowałbyś nawet po cysternie wódki, oświadcza ci, że oto ten grubawy malec, przejął twój nos i wszystkie najgorsze cechy?

Kto i kiedy może wytoczyć powództwo o ustalenie ojcostwa?

Zgodnie z art. 84 ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy, sądowego ustalenia ojcostwa może żądać dziecko, jego matka oraz domniemany ojciec dziecka. Domniemany, czyli taki, któremu wydaje się, że dziecko przyjaciółki wygląda jakby znajomo. Dla matki oraz domniemanego ojca piasek w klepsydrze ma jednak swój limit – z powództwem o ustalenie ojcostwa mogą oni wystąpić wyłącznie do osiemnastych urodzin dziecka. Niedopuszczalne jest też wszczynanie przez nich sprawy po jego śmierci. Dla samego dziecka, kodeks nie ustala żadnych terminów granicznych. Ważna uwaga przy legitymacji – w sytuacji, gdy powodem jest matka lub dziecko – w roli pozwanego występuje wyłącznie domniemany ojciec (wyłącznie jeden – wiecie, sytuacja jest już wystarczająco niezręczna, więc po co ją komplikować bójkami w sądowych ławach); gdy zaś pozywa mężczyzna – po stronie pozwanych występują łącznie matka oraz dziecko. Do akcji może wkroczyć także prokurator – w sytuacji, gdy wymaga tego dobro dziecka lub ochrona interesu społecznego. Pamiętajmy, że toga z czerwonym żabotem rządzi się swoimi prawami, a prokurator może wytoczyć powództwo nawet wtedy, gdy upłynie już termin zastrzeżony dla matki lub domniemanego ojca.

Kto jest domniemanym ojcem?

Mówią, że ten, który pokocha i wychowa jak swoje, choć jak wynika z kodeksu, domniemywa się, że ojcem dziecka jest ten, kto obcował z matką dziecka nie dawniej niż w trzechsetnym, a nie później niż w sto osiemdziesiątym pierwszym dniu przed urodzeniem się dziecka. Panowie z mat-fizów nie powinni mieć większych problemów z obliczeniami, lecz humanistom niniejszym współczuję. Czy domniemanie to można obalić? Oczywiście. Wystarczy wskazać winowajcę. Jak? Powołać go na świadka razem z innymi świadkami, którzy potwierdzą, że ojcostwo tego mężczyzny jest bardziej prawdopodobne, gdyż: a) matka dziecka co prawda ciągle wmawiała ci, że jej najlepszy przyjaciel słucha Cher i Mariah Carey oraz jak nikt inny zna się na najnowszych trendach modowych, ale raz widziałeś, jak przymierzała przy nim nowe bikini i kolega ten nie był bynajmniej znudzony; b) kiedy ty wyrabiałeś nadgodziny w fabryce, matka dziecka urządzała pyjama parties, gdzie słowo piżama w kontekście całkowitego braku góry uznać należy za wielkie nadużycie; c) twoi znajomi kupili ci na urodziny prawdziwe jelenie rogi, lecz ty, rzecz jasna, uznałeś to za tanią propagandę facetów w obcisłych rurkach karmionych jarmużem, nawołujących cię do porzucenia mięsożernych nawyków.

Jak udowodnić ojcostwo?

I tu jest pies pogrzebany. A wraz z nim wolność od pieluch i krzyku z czeluści bezzębnych dziąseł. Inicjatywa dowodowa jest wprawdzie nieograniczona, jednak praktyka sądowa zdaje się na dobre odchodzić od badań antropologicznych czy grupowych badań krwi. Najpewniejszą metodą jest obecnie badanie porównawcze DNA matki, dziecka oraz domniemanego ojca. Tu jednak uwaga – niezależnie czy tulisz dziecko do piersi czy modlisz się w duchu, by dziecko nie było twoje, pamiętaj, że badania DNA wykonują tylko ludzie. Ludzie, którzy czasami się mylą. Niezależnie więc od wyniku, badanie to warto powtórzyć w drugiej, niezależnej placówce, by wyeliminować ryzyko tak bolesnego w skutkach błędu. Warto jest również zwracać uwagę na liczbę markerów, pod kątem których wykonuje się takie badanie – im więcej bowiem zmiennych, tym dokładniejszy wynik.

Co z alimentami, nazwiskiem i władzą rodzicielską?

Zgodnie z art. 143 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jeżeli ojcostwo mężczyzny, który nie jest mężem matki, nie zostało ustalone, zarówno dziecko, jak i matka mogą dochodzić roszczeń majątkowych związanych z ojcostwem tylko jednocześnie z dochodzeniem ustalenia ojcostwa. Nie dotyczy to jednak matki, gdy dziecko urodziło się nieżywe. Z kolei stosownie do art. 93 k.r.o. jeżeli wymaga tego dobro dziecka, Sąd w wyroku ustalającym pochodzenie dziecka może orzec o zawieszeniu, ograniczeniu lub pozbawieniu władzy rodzicielskiej. Natomiast jak wynika z treści art. 89 k.r.o., nadanie dziecku nazwiska przez Sąd, wymaga złożenia stosownego wniosku. Taki pomysł ustawodawcy – skoro i tak już się nienawidzicie, załatwcie wszystkie roszczenia przy okazji jednej wojny.