Szefowo! – zawołał do mnie lekko chwiejący się na nogach jegomość w opadającej na bok czapce. Szefowo! A skąd ta rejestracja? – dobrze znana woń spirytusu poczęła szczypać mnie w oczy. Królowa nie z Poznania? A skąd? Ach stamtąd! To tak jak ja, krajanka! A pożyczy szefowa złotówkę? Czy pożyczyłam? A jakże. Krajanom się wszak nie odmawia. Czy pan odda? Wątpliwe. A jak nie oddał, to czy przywłaszczył?
No właśnie. Mniejsza, gdy chodzi o złotówkę. Problem pojawia się wówczas, gdy pożyczyliśmy większą sumę bez spisywania umowy. Prosimy, wzywamy, dług staje się wymagalny, a pieniądze aż rwą się, żeby do nas wrócić, szeleszcząc głośno z tęsknoty w kieszeni dłużnika, lecz pożyczkobiorca jakoś się nie skłania. Sąd cywilny odpada, bo jak tu udowodnić, że wręczyło się pieniądze, gdy o fakcie tym wiedzą tylko strony? Albo przez roztargnienie kliknęliśmy nie tam, gdzie trzeba, przelewając na niewłaściwe konto całkiem sporą kwotę. Pech chciał, że na koncie odbiorcy niczym brytyjska królowa na tronie, zadomowił się już komornik, z otwartymi rękami witając naszą kasę. Jak żyć? Cóż począć?
Kiedy czyn podpada pod przestępstwo przywłaszczenia?
Bez dwóch zdań, zarówno w pierwszej, jak i w drugiej sytuacji, przekazanie środków nastąpiło z naszej inicjatywy, czy to z dobrego serca czy w wyniku błędu. Nie przyznajemy się więc żonie i chyłkiem wymykamy się z pracy, pędząc do prawnika. Ten otwiera Kodeks karny i stwierdza, że zgodnie z art. 284 § 1, kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Mówi więc: postrasz pan dłużnika policją, a odda od razu. Prawnik jest w rzeczywistości studentem II roku i miał warunek z prawa karnego, ale że wylegitymował się wizytówką i teczuszką ze skaju, a usługę wycenił na czteropak piwa, klient wyszedł kontent i z wiarą w siłę perswazji polskich organów ścigania. Dnia drugiego udaje się więc na policję celem złożenia zawiadomienia o popełnionym przestępstwie.
W praktyce co jakiś czas zdarzają się stany faktyczne, gdzie mimo ewidentnej umowy pożyczki, organ prowadzący postępowanie kwalifikuje zachowanie nieuczciwego dłużnika jako przywłaszczenie, choć w rzeczywistości o sprzeniewierzeniu nie może być mowy. Z przestępstwem tym mamy bowiem do czynienia wyłącznie wtedy, gdy do majątku własnego włączamy taką rzecz lub prawo majątkowe, które jest cudze. Przy umowie pożyczki przesłanka ta nie jest spełniona, gdyż zgodnie z art. 720 Kodeksu cywilnego, przez umowę pożyczki dający pożyczkę zobowiązuje się przenieść na własność biorącego określoną ilość pieniędzy albo rzeczy oznaczonych tylko co do gatunku, a biorący zobowiązuje się zwrócić tę samą ilość pieniędzy albo tę samą ilość rzeczy tego samego gatunku i tej samej jakości. Innymi słowy, w momencie faktycznego przekazania środków tytułem pożyczki, własność tych środków przechodzi na pożyczkodawcę, a tym samym rzecz ta przestaje być dla niego cudza. Skoro zaś nie jest cudza lecz własna, nie może stać się przedmiotem przywłaszczenia.
Co innego, gdy na skutek nieuwagi zdarzyło nam się wpłacić środki na niewłaściwy numer konta. Fakt dokonania tej czynności stosunkowo łatwo udokumentować, zwykle bowiem dysponujemy potwierdzeniem wpłaty. Jeśli szczęśliwie dla nas, omyłkowo wpłaciliśmy środki na konto nie tego odbiorcy, do którego miał trafić przelew i okazał się on człowiekiem bez debetu czy zajęcia komorniczego, z cywilistycznego punktu widzenia powinno wystarczyć wezwanie do zwrotu środków, a gdy ono nie pomoże – pozew. Jeśli jednak pieniądze trafiły na konto, na które od dawna ktoś ostrzył sobie zęby, możemy mieć wielki problem z odzyskaniem omyłkowo przelanych środków. Przestępstwo przywłaszczenia może być bowiem popełnione wyłącznie w warunkach zamiaru kierunkowego. Co to oznacza? Że sprawca odpowie karnie tylko wówczas, gdy jego zachowanie ukierunkowane jest na określony cel, którym jest włączenie cudzych środków do własnego majątku lub postępowanie z nimi tak jak gdyby należały do niego (a więc wtedy, gdy sprawca sprawdza stan konta, orientuje się, że w cudowny sposób nagle się wzbogacił i choć zdaje sobie sprawę, że przelew jest nienależny, wcale nie zamierza go zwracać; wypłaca całą kasę, kupuje lenonki i leci do Vegas). Jeśli jednak przed momentem uświadomienia sobie faktu wejścia w posiadanie nienależnych środków i rzuceniem się w wir zakupów, zły komornik zdąży przekierować środki na własne konto, o przestępnym zamiarze sprawcy nie może być mowy. Zostajemy więc z wyrokiem sądu cywilnego, nierzadko niemożliwym do wyegzekwowania, ale na sankcje karne wobec dłużnika nie mamy co liczyć.
Czym różni się przestępstwo przywłaszczenia od kradzieży?
Zasadniczo tym, w jaki sposób sprawca wchodzi w posiadanie mienia. W przeciwieństwie do kradzieży, sprawca przywłaszczenia nie zabiera cudzego mienia ruchomego w celu przywłaszczenia, lecz bezprawnie rozporządza cudzą rzeczą ruchomą, która znalazła się w jego legalnym, niebezprawnym posiadaniu (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4.01.2006 r., IV KK 376/05). Innymi słowy, sprawca kradzieży bierze sobie sam, podczas gdy sprawcy przywłaszczenia to pokrzywdzeni dają sami.
*po poznańsku pieniądze
